Spadki na giełdzie
Wczoraj na samym końcu raportu napisałem
o konieczności przełamania hiperboli spadkowej,
jeśli w ogóle ma być mowa o zmianie sytuacji
na rynku giełdowym w USA. Jeśli uda się to
w USA, to będzie też można liczyć na poprawę
sytuacji na naszej giełdzie.
Póki co, w USA nastąpiło odbicie od linii
oporu tworzonej przez hiperbolę. Nie można więc
powiedzieć, że sytuacja uległa poprawie.
Dzisiejsza sesja za oceanem zakończyła się
wyraźnymi spadkami na giełdzie. Na tej podstawie
trzeba założyć, że naszej giełdy nic wspierać
nie będzie.
A dobrze się u nas nadal się nie dzieje. Po wyższym
otwarciu, strona podażowa przystąpiła natychmiast do
dystrybucji akcji. Trwało to praktycznie przez
całą sesję. Efekt jest standardowy. Czarne świece
(mimo rzeczywiście dużego popytu spowodowanego
jedynie optymizmem po zamknięciu giełdy w USA
i Tokio).
Z tego też powodu wykres techniczny indeksów
należy interpretować nadal na zasadzie “rośniemy,
bo inne giełdy są mocne”.
Myślę, że zajęcie w tej chwili jakiejkolwiek
bezpiecznej pozycji na rynku musi się wiązać
z ustabilizowaniem dna na indeksach. Po sesji
piątkowej sytuacja nie jest już ‘tak dobra’,
jak była jeszcze w czwartek, kiedy istniało
takie pojęcie, jak ‘zaufanie inwestorów do rynku’.
Sądzę, że odbudowanie dobrej pozycji startowej
do wzrostów w przyszłości, może potrwać teraz
nieco dłużej.
ps. widziałeś, co stało się z giełdą w Islandii?
Jeśli nie, to wiedz, że dzisiaj otworzyła się
aż 76-procentowym spadkiem. Miej zawsze w świadomości,
że obecny kryzys jest zbyt poważny, aby w tej chwili
na luzie podchodzić do inwestycji.
Nigdy więcej nie trać na inwestycjach - klik!
Przeczytaj artykuły o podobnej tematyce: Fundusze inwestycyjne, Giełda














